Mieszkania jak bumerang
Jak działa bumerang? Po prostu wraca do właściciela. Tak też ostatnio w Polsce zachowuje się rynek nieruchomości: mieszkania trafiają w ręce deweloperów.
Nie tak dawno pisaliśmy, jakie ożywienie nastąpiło w nieruchomościach, na budowach i w składach budowlanych. Te zaskakująco dobre dane potwierdzali sami deweloperzy energicznie przystępujący do kolejnych inwestycji mieszkaniowych. Takie plany, jak pisała swego czasu Rzeczpospolita, deklarował PIB Ebejot, zamierzający przyspieszyć planowaną na 2010 rok inwestycję, ale również Dolcan, Marvipol czy MT Development.
Tymczasem z raportu firmy doradczej REAS wynika, iż w pierwszym kwartale br. sprzedało się tylko o 27 mieszkań więcej niż w ostatnich miesiącach 2008 roku. Czyżby ten wynik stanowił dla deweloperów przesłankę do snucia optymistycznych prognoz?
Oficjalne statystyki mówią o sprzedaży 4,4 tys. lokali w I kwartale roku. Tyle tylko, że z tej liczby ponad tysiąc mieszkań stanowiły tzw. rezerwacje, na poczet których wniesiono opłaty. Tu zaś zaobserwowano przykre dla inwestorów zjawisko:
– Do deweloperów wróciło 1020 mieszkań, które wcześniej zarezerwowano i wniesiono opłaty – mówi Katarzyna Kuniewicz, starszy konsultant z firmy REAS.
To wynik, można powiedzieć gorszy, w porównaniu z IV kwartałem 2008 r., kiedy to zwroty kształtowały się na poziomie niespełna 700 lokali. Jednak przesądziła o nim zaostrzająca się polityka banków i coraz bardziej realna możliwość utraty miejsca pracy na skutek redukcji etatów, które obecnie są głównymi przyczynami problemów potencjalnych nabywców mieszkań.
Rzeczpospolita podaje też inny interesujący przypadek, mający niemały wpływ na wspomniany zwrot mieszkań deweloperom. Otóż bywa i tak, że niekiedy opłaca się nawet zwrócić lokal i ponieść związane z tym koszty. Przecież znajdujące się w aktualnej ofercie mieszkania są na ogół o dobre 20-30 proc. tańsze niż jeszcze kilka miesięcy temu, a deweloperzy sami nakręcają spiralę promocji.
Ci zresztą niejednokrotnie sami wycofują najtańsze mieszkania z oferty, licząc chyba że w czasie obserwowanego ożywienia uda im się zbyć również te droższe. Czym jednak tłumaczyć fakt wprowadzenia w pierwszym kwartale 2009 roku lokali tańszych o dobre 900 zł za m2 w stosunku do średniej, która w Warszawie, według szacunków Kazimierza Kirejczyka, prezesa firmy REAS, w ostatnim kwartale wyniosła 8997 zł za m2?
Wreszcie z opinii wspomnianej firmy doradczej wynika, że korekta na rynku jest już za nami. Ceny w pierwszym kwartale spadły średnio w stosunku do ubiegłego roku o 13 proc., a o dalsze 10-15 proc. negocjowane są jeszcze ceny transakcyjne. To pozwala przypuszczać, że w kolejnych miesiącach należy spodziewać się raczej wyhamowania obniżek. Z drugiej jednak strony, niewykluczone, że te nastąpią jeszcze w przyszłym roku. Zdaje się więc, że to ostatni dzwonek dla inwestorów i wszystkich tych, którzy zamierzają w najbliższej przyszłości nabyć mieszkanie.
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



